top of page

Trochę historii

  • Zdjęcie autora: Vilien
    Vilien
  • 14 sty 2025
  • 3 minut(y) czytania

Kto śledzi moje poczynania od pewnego czasu na instagramie lub fb pewnie zauważył, że moje postowanie nie należy do najregularniejszych lub najtreściwszych. Niestety ostatnie dwa lata obfitowały w najróżniejsze zawirowania życiowe, jednocześnie pchając mnie w stronę tworzenia tych treści i kształcenia się w kierunkach weterynaryjnych - co jednak powodowało u mnie przerwy od internetów i bycia online (poniekąd - zdrowe, polecam).


Dla nowych tutaj sądzę, że jestem winna nieco wyjaśnień, skąd się przypałętałam.

Ideowo zaczęło się chyba na studiach, w okolicach 2014, kiedy dla odstresowania się przed licencjatem oglądałam livestreamy amerykańskich domów tymczasowych dla kociąt. W 2015 system dystrybucji kotów stał się dla mnie aktywny i podrzucił mi Ryszarda - brudnego sześciotygodniowego kociaka w donicy przy centrum handlowym.


Ryszard w fazie larwalnej
Ryszard w fazie larwalnej

Potem życie wrzuciło mnie w pralkę i odwirowało i tak kilka razy. Obijając się o przykre wydarzenia i wydrapując się z depresji widziałam, jak bardzo pomocne w codziennym funkcjonowaniu jest ciepłe, mruczące futerko; Ryszard został członkiem rodziny, był jednak sam, a z kilku źródeł wiedzieliśmy, że warto by spróbować się dokocić.

Pierwszą próbę tymczasowania mieliśmy dla jegomościa Juliana - sporego, rocznego kocura po wypadku komunikacyjnym, z metalowymi prętami i śrubami w obu prawych kończynach (no kot terminator). Julian przybył do nas na rekonwalescencję i w dłuższej perspektywie - być może - dołączenie do domu na stałe. Niestety, mimo prób socjalizacji z izolacją i interwencji behawiorysty chłopaków nie udało się ze sobą zgrać - special snowflake Ryszard panikował za każdym razem, gdy Julian był w pobliżu. Po 4 miesiącach prób i wjechaniu lockdownu covidowego na pełnej, odstąpiliśmy dla ich dobra a Julian trafił do lokalu fundacji - i z tego co wiem, ma już własny kochający dom stały.



Tak dotarłam do 2020, pandemia chyba wszysstkim zrobiła mentalny fast forward do 2023 i oto jestem u progu swojego tymczasowania.

Czas popandemiczny przyniósł trochę stabilizacji lokalowej, więc wraz z mężem stwierdziliśmy, że czemu nie spróbować tymczasowania z perspektywą na dokocenie ponownie - ale tym razem zmniejszyć kaliber tymczasów i zobaczyć, co rezydent na to.

Scroll za scrollem w wolnej chwili i tak trafiliśmy na prośbę pomocy z domu tymczasowego KociŁapki, współpracującego wtedy z sosnowieckim schroniskiem: piątka czarnych kociąt wyciągniętych ze śmietnika w Będzinie, 6 dni, jeszcze nie otworzyły oczu. Albert Einstein, Maria Curie, Isaac Newton, Stephen Hawking, Galileusz - jakoś tak nam to wsiadło, że zebraliśmy się i pojechaliśmy.

Z piątki niestety przetrwała tylko trójka - Hawking i Galileusz mieli rozszczep podniebienia dużego stopnia, przez co nie mogli ssać - i już wcześniej zaaspirowali pokarm do płuc (będzie o tym przypadku osobna notka). Rollercoaster uczuć, strata, ale i poczucie... takiej pierwotnej miłości? Zaufania? W każdym razie coś niesamowitego. Doszłam do wniosku, że to chyba kierunek, w którym chcę się rozwijać, chociaż szkoła i studia w zupełnie innej dziedzinie już za mną.


Pierwsze oseskowe tymczasy
Pierwsze oseskowe tymczasy

Dodatkowo nasz rezydent Ryszard, kiedy pierwszą styczność z "potworami" miał wtedy, kiedy były wielkości chomika, stopniował sobie poziom stresu i ostatecznie ogromnie się pod względem tolerancji na inne koty rozwinął - do tego stopnia, że dziś mamy 2 rezydentów, Ryszarda i Alberta (Einsteina) właśnie.

Ostatecznie w '23 mieliśmy przyjemność pomagać około 20 kotom, w '24 liczba ta była mniejsza, bo niestety zawirowania prywatne znów dały o sobie znać. W międzyczasie jednak ruszyłam z kształceniem się na technika weterynarii i dziś kończę 1 semestr, mam nadzieję pomagać w miarę możliwości nadal. A co się dowiedziałam - chętnie podzielę się tutaj.



Ryszarda przełomowa integracja międzypokoleniowa
Ryszarda przełomowa integracja międzypokoleniowa


©2024 Vilien
Powered and secured by Wix

bottom of page